Protect - rozdział 2
Piosenka
~~~~~~~~~~~
- Nicole… - spokojny głos wyrwał mnie ze snu. Otworzyłam lekko oczy. Przede mną stał ubrany Kyle z uśmiechem na ustach.
- Która jest godzina? - spytałam zamykając oczy.
- Już 7.00. - powiedział roześmiany chłopak. Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do toalety się przebrać.
Jak mogłam zaspać? Szybko ubrałam byle jakie krótkie spodenki i bluzkę na ramiączka. Uczesałam włosy i wybiegłam z łazienki. Wbiegłam do kuchni, gdzie krzątała się Jennifer. To ona i jej mąż Joseph nas przygarnęli.
- Cześć Jenn. - powiedziałam zjadając z jej talerza jedną kanapkę.
- Cześć Nicole. Zaspałaś?
Popatrzyłam na nią, a ona się zaśmiała. Kyle stał przy drzwiach i czekał na mnie. Co prawda, lekcje zaczynały się nam o 8.00, ale droga do szkoły zajmowała nam dobre pół godziny.
Umyłam szybko zęby i wybiegłam razem z Kyle'm z domu. Spojrzałam na zegarek. 7.20. Nieźle. Chyba mój nowy rekord. Szliśmy obok pustej ulicy w ciszy. Nagle usłyszałam znajomy dźwięk. Razem z Kyle'm schowaliśmy się za drzewami. Tuż obok nas przejechała czarna ciężarówka. Instant. Co prawda, nie mogli zobaczyć, czy jesteśmy inni, ale moglibyśmy zachowywać się dziwnie.
Kiedy ciężarówka zniknęła za horyzontem, wyszliśmy zza drzew. Przyspieszyliśmy trochę kroku. Nagle zauważyliśmy naszą szkołę. Wszystkie patrzyli na nas. Złapaliśmy się za ręce i z uśmiechem weszliśmy do szkoły. Pierwsza lekcja. Matematyka. Na szczęście, byliśmy w tej samej klasie. Weszliśmy do sali i usiedliśmy razem. Nauczyciel wszedł do klasy z jakimś chłopakiem. Miał niebieskie oczy i blond włosy. Od razu przykuł moją uwagę. Coś w nim było niezwykłego. Szturchnęłam Kyle'a łokciem i pokazałam mu chłopaka.
- Dzień dobry, dzieci. - odparł p. Rivenwood. Zawsze tak do nas mówił, chociaż mieliśmy 17 lat.
- To nowy uczeń i będzie z wami chodził do klasy. Proszę, bądźcie dla niego mili.- powiedział nauczyciel, a chłopak jakby się wybudził z transu.
- Mam na imię Max. - powiedział chłopak. Rozejrzał się po klasie i spojrzał na nas. Przed nami było jedyne wolne miejsce. Podszedł do nas, a kiedy siadał spojrzał na mnie. Jego oczy lekko się zaświeciły.
Wstrzymałam oddech. Wyrwałam kartkę z zeszytu i napisałam na niej szybko 'On nie jest człowiekiem'. I podałam kartkę Kyle'owi. Spojrzał się na mnie dziwnie. Westchnęłam. Czy tylko ja to widziałam? Spojrzałam na innych uczniów. Dresy i plastiki. Ale najbardziej przykuły moją uwagę trzy dziewczyny - Alex, Drew i Stephanie. Większych plotkarek nie widziałam. Najpopularniejsze dziewczyny w szkole. Najlepsze przyjaciółki od zawsze. Popatrzyła na nie. I nagle usłyszałam te szepty.
"Jezu, on jest boski."
"Zaklepuję go"
"Chyba się zakochałam"
Kiedy to usłyszałam, wraz z Kyle'm zaśmialiśmy się. Nasz wyostrzony zmysł słuchu i przenikanie do myśli często są przydatne. Nagle usłyszałam dziwny dźwięk. Chłopak przede mną ściskał krzesło. Lekcja minęła bardzo szybko. Nie zwracałam uwagi na nauczyciela. Ciągle próbowałam rozgryźć nowego chłopaka.
Piosenka
~~~~~~~~~~~
- Nicole… - spokojny głos wyrwał mnie ze snu. Otworzyłam lekko oczy. Przede mną stał ubrany Kyle z uśmiechem na ustach.
- Która jest godzina? - spytałam zamykając oczy.
- Już 7.00. - powiedział roześmiany chłopak. Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do toalety się przebrać.
Jak mogłam zaspać? Szybko ubrałam byle jakie krótkie spodenki i bluzkę na ramiączka. Uczesałam włosy i wybiegłam z łazienki. Wbiegłam do kuchni, gdzie krzątała się Jennifer. To ona i jej mąż Joseph nas przygarnęli.
- Cześć Jenn. - powiedziałam zjadając z jej talerza jedną kanapkę.
- Cześć Nicole. Zaspałaś?
Popatrzyłam na nią, a ona się zaśmiała. Kyle stał przy drzwiach i czekał na mnie. Co prawda, lekcje zaczynały się nam o 8.00, ale droga do szkoły zajmowała nam dobre pół godziny.
Umyłam szybko zęby i wybiegłam razem z Kyle'm z domu. Spojrzałam na zegarek. 7.20. Nieźle. Chyba mój nowy rekord. Szliśmy obok pustej ulicy w ciszy. Nagle usłyszałam znajomy dźwięk. Razem z Kyle'm schowaliśmy się za drzewami. Tuż obok nas przejechała czarna ciężarówka. Instant. Co prawda, nie mogli zobaczyć, czy jesteśmy inni, ale moglibyśmy zachowywać się dziwnie.
Kiedy ciężarówka zniknęła za horyzontem, wyszliśmy zza drzew. Przyspieszyliśmy trochę kroku. Nagle zauważyliśmy naszą szkołę. Wszystkie patrzyli na nas. Złapaliśmy się za ręce i z uśmiechem weszliśmy do szkoły. Pierwsza lekcja. Matematyka. Na szczęście, byliśmy w tej samej klasie. Weszliśmy do sali i usiedliśmy razem. Nauczyciel wszedł do klasy z jakimś chłopakiem. Miał niebieskie oczy i blond włosy. Od razu przykuł moją uwagę. Coś w nim było niezwykłego. Szturchnęłam Kyle'a łokciem i pokazałam mu chłopaka.
- Dzień dobry, dzieci. - odparł p. Rivenwood. Zawsze tak do nas mówił, chociaż mieliśmy 17 lat.
- To nowy uczeń i będzie z wami chodził do klasy. Proszę, bądźcie dla niego mili.- powiedział nauczyciel, a chłopak jakby się wybudził z transu.
- Mam na imię Max. - powiedział chłopak. Rozejrzał się po klasie i spojrzał na nas. Przed nami było jedyne wolne miejsce. Podszedł do nas, a kiedy siadał spojrzał na mnie. Jego oczy lekko się zaświeciły.
Wstrzymałam oddech. Wyrwałam kartkę z zeszytu i napisałam na niej szybko 'On nie jest człowiekiem'. I podałam kartkę Kyle'owi. Spojrzał się na mnie dziwnie. Westchnęłam. Czy tylko ja to widziałam? Spojrzałam na innych uczniów. Dresy i plastiki. Ale najbardziej przykuły moją uwagę trzy dziewczyny - Alex, Drew i Stephanie. Większych plotkarek nie widziałam. Najpopularniejsze dziewczyny w szkole. Najlepsze przyjaciółki od zawsze. Popatrzyła na nie. I nagle usłyszałam te szepty.
"Jezu, on jest boski."
"Zaklepuję go"
"Chyba się zakochałam"
Kiedy to usłyszałam, wraz z Kyle'm zaśmialiśmy się. Nasz wyostrzony zmysł słuchu i przenikanie do myśli często są przydatne. Nagle usłyszałam dziwny dźwięk. Chłopak przede mną ściskał krzesło. Lekcja minęła bardzo szybko. Nie zwracałam uwagi na nauczyciela. Ciągle próbowałam rozgryźć nowego chłopaka.
*Perspektywa Max'a*
Wszyscy opuścili klasę prócz mnie. Przez całą lekcje nie mogłem usiedzieć na miejscu. Miesiąc temu odkryłem ze jestem inny. Moi rodzice mnie opuścili i musiałem sobie radzić sam... Nie wiem co ze sobą zrobić. Zarzucilem plecak na ramię i wyszłem z klasy.
- Hej Maxi...- usłyszałem piskliwy głos. Odwróciłem głowę i ujrzałem trzy dziewczyny. Prawie nie zwymiotowałem na ich widok.
- Ymm... Może cię odprowadzimy po szkole?- spytała jedna z nich.
- Nie dzięki. Poradzę sobie. - odparłem, a z ich twarzy znikł uśmiech. Szedłem korytarzem, kiedy ktoś na mnie zatrzymał.
- Cześć, mam na imię Zac.- powiedział napakowany koleś.
- Max.- odparłem.
- Ja i moi kumple stwierdziliśmy, ze możemy cię odprowadzić po szkole.- powiedział.
- Yyy... Ok. Dzięki.- powiedziałem. Oni byli lepsi od plastików, a poza tym nie chciałbym sobie narobić takich wrogów.
Kiedy oprowadzali mnie po szkole, często napotykałem tą samą dziewczynę i chłopaka. Ciągle na mnie patrzyli.
- Kto to? - spytałem pokazując na nietypowa parę.
- Oni? Nie zawracaj sobie głowy. Szkolni dziwacy. Są rodzeństwem i z nikim nie rozmawiają.- powiedział szybko jeden z chłopaków.
- Może mają powód.- powiedziałem.
Zac spojrzał się na mnie dziwnie. Zapewne para nie była bardzo lubiana w tej szkole.
Jednak wydawali się być tacy jak ja. Inni. Patrzyłem na brązowo-włosą dziewczynę która rozmawiała ze swoim bratem. Dziwne. Nie byli do siebie ani trochę podobni. Nakle ktoś na mnie wpadł. Przewróciłem się na podłogę. Poczułem dziwny ból w głowie. Stawał się coraz silniejszy. Skuliłem się w kulkę i złapałem się za głowę. Wrzasnąłem, ale nic nie usłyszałem. Z wszystkich okien wybiły się szyby, a wszyscy łapali się za uszy. Prócz ich. W ogóle na nich to nie działało. Podbiegli do mnie i podnieśli z podłogi. Wybiegli ze mną ze szkoły i zaciągnęli mnie do lasu. Od razu upadłem na jedno z drzew.
- Spokojnie. Oddychaj. - mówiła do mnie dziewczyna. Patrzyła na mnie swoimi zielonymi oczami ze współczuciem.
- Co się stało? - spytałem chrypliwym głosem.
- Musimy mu pomóc, Kyle. - powiedziała do chłopaka.
- Ale w czym? - spytałem. Nic nie rozumiałem. Dziewczyna podniosła moje ręce do góry i mi je pokazała. Całe były oszronione. A na środku widniały dziwne wzory.
- Mówiłam. To nie jest człowiek. - powiedziała do swojego brata.
- Od kiedy doświadczasz takich rzeczy? - spytał chłopak siadając przede mną na pieńku.
- Od miesiąca.
Dziewczyna wytrzeszczyła oczy.
- I jeszcze cie nie złapali?! - krzyknęła.
Pokręciłem głową. Nawet nie wiem o kim ona mówiła. Ale coś musiało być na rzeczy.
- Kto mnie miał niby złapać?- spytałem.
- Nie wiesz? Jest taka instytucja. Instant. - powiedziała dziewczyna cicho.
- Co roku oczyszczają świat z takich jak my. Nie chcą, żebyśmy żyli na tym świecie. - dokończył Kyle.
Popatrzyłem na nich zdezorientowany.
- To… Jak wy przeżyliście 17 lat? - spytałem.
Dziewczyna popatrzyła na chłopaka, który kiwnął głową.
- Słuchaj… Z kim mieszkasz? - spytała dziewczyna.
- Sam.
Dziewczyna spojrzała błagalnie na chłopaka. Westchnął.
Jednak wydawali się być tacy jak ja. Inni. Patrzyłem na brązowo-włosą dziewczynę która rozmawiała ze swoim bratem. Dziwne. Nie byli do siebie ani trochę podobni. Nakle ktoś na mnie wpadł. Przewróciłem się na podłogę. Poczułem dziwny ból w głowie. Stawał się coraz silniejszy. Skuliłem się w kulkę i złapałem się za głowę. Wrzasnąłem, ale nic nie usłyszałem. Z wszystkich okien wybiły się szyby, a wszyscy łapali się za uszy. Prócz ich. W ogóle na nich to nie działało. Podbiegli do mnie i podnieśli z podłogi. Wybiegli ze mną ze szkoły i zaciągnęli mnie do lasu. Od razu upadłem na jedno z drzew.
- Spokojnie. Oddychaj. - mówiła do mnie dziewczyna. Patrzyła na mnie swoimi zielonymi oczami ze współczuciem.
- Co się stało? - spytałem chrypliwym głosem.
- Musimy mu pomóc, Kyle. - powiedziała do chłopaka.
- Ale w czym? - spytałem. Nic nie rozumiałem. Dziewczyna podniosła moje ręce do góry i mi je pokazała. Całe były oszronione. A na środku widniały dziwne wzory.
- Mówiłam. To nie jest człowiek. - powiedziała do swojego brata.
- Od kiedy doświadczasz takich rzeczy? - spytał chłopak siadając przede mną na pieńku.
- Od miesiąca.
Dziewczyna wytrzeszczyła oczy.
- I jeszcze cie nie złapali?! - krzyknęła.
Pokręciłem głową. Nawet nie wiem o kim ona mówiła. Ale coś musiało być na rzeczy.
- Kto mnie miał niby złapać?- spytałem.
- Nie wiesz? Jest taka instytucja. Instant. - powiedziała dziewczyna cicho.
- Co roku oczyszczają świat z takich jak my. Nie chcą, żebyśmy żyli na tym świecie. - dokończył Kyle.
Popatrzyłem na nich zdezorientowany.
- To… Jak wy przeżyliście 17 lat? - spytałem.
Dziewczyna popatrzyła na chłopaka, który kiwnął głową.
- Słuchaj… Z kim mieszkasz? - spytała dziewczyna.
- Sam.
Dziewczyna spojrzała błagalnie na chłopaka. Westchnął.
- Może z nami zamieszkasz? Nasi rodzice są tacy jak my. Nauczyli nas jak byc niewidocznym dla Instantu.
Popatrzyłem na nich. Nie wiedziałem co powiedzieć. Może tak by było lepiej?
Pokiwałem lekko głową. Dziewczyna podskoczyła podekscytowana i przytuliła mnie. Zaczyna mi sie podobać. Chłopak przewrócił oczami i sie uśmiechnął.
- Dobra, wracajmy do szkoły, bo sie spóźnimy na lekcje.- powiedziała dziewczyna i udaliśmy się w kierunku szkoły.
Hmm... Dziwne rodzeńststwo, są jak para, nikt ich nie lubi, dziwacy, 'inni'. Coś mi się kojarzy.. Zmierzch? xDD Ale LOFFKI I KISSKI ZA JENNIFER ;**********
OdpowiedzUsuńW Zmierzchu oni nie byli rodzeństwem (y)
UsuńW Zmierzchu oni nie byli rodzeństwem (y)
Usuń