- Kyle? Co się dzieje? - spytałam.
Uniósł lekko drżącą rękę. Odwróciłam się.
Ujrzałam czarnowłosą dziewczynkę. Patrzyła się na mnie. Ubrana była w brudną koszulę nocną. Jej czarne, długie włosy zakrywały prawie całą twarz. Nie widziałam dokładnie jej oczu. Były spowite jakby czarną mgłą.
- Kim jesteś? - spytałam.
Dziewczynka przechyliła głowę. Nagle zauważyłam coś jeszcze. Była przezroczysta. Duch.
Usłyszałam dziwną muzykę.
( Muzyka :http://www.youtube.com/watch?v=YHZ_apAW-4c )
Dziewczynka powoli do nas podchodziła. Max ścisnął moją rękę. Dziewczynka zatrzymała się. Przechyliła znów głowę. Poczułam silny ból w skroniach.
- Przestań!- wrzasnęłam zamykając oczy z bólu. Usłyszałam krzyk dziewczynki. Otworzyłam oczy.
Byłam w lesie. Rozejrzałam się. Nigdzie nikogo nie było. Ani żywej duszy. Jednak byłam pewna, że ktoś mnie obserwuje. Nagle usłyszałam szepty. Szepty dzieci.
- Gdzie jesteście? - spytałam. Zaczęłam nerwowo rozglądać się i chodzić po lesie. Usłyszałam śmiechy.
Biegłam przed siebie. Chciałam uciec. Jak najdalej od nich. Nagle zauważyłam biały domek. Z ogródkiem. Mój stary dom… Podeszłam do niego. Jak to możliwe? Nagle zauważyłam oficerów Instantu. To moja… przeszłość? Co się dzieje? Oficerowie weszli do domku. Po chwili usłyszałam strzał. Mój ojciec umarł. Pobiegłam do mojego domu. Wbiegłam przez otworzone drzwi. Dlaczego to zrobiłam? Aby uratować swoją mamę? Wbiegłam do pokoju. Nikt na mnie nie zwrócił uwagi. Oficer celował w moją mamę.
- Mamo… - szepnęłam. Tylko ona odwróciła głowę w moją stronę. Uśmiechnęła się.
>>Bądź silna…<<
Zamknęłam oczy. Usłyszałam strzał. Łza spłynęła mi po poliku. Po co mam to oglądać jeszcze raz?
Usłyszałam krzyk. Mój krzyk. Szyby wyleciały z okien. Oficerowie upadli. Mała 'ja' uciekła z domu. Ja zostałam. Nie mogłam się otrząsnąć z tego widoku. Nagle rozbłysnęło niebieskie światło. Na ścianie pojawił się znak Instantu…
>>Bezpieczeństwo dla ludzi to nasza praca.<<
Uniósł lekko drżącą rękę. Odwróciłam się.
Ujrzałam czarnowłosą dziewczynkę. Patrzyła się na mnie. Ubrana była w brudną koszulę nocną. Jej czarne, długie włosy zakrywały prawie całą twarz. Nie widziałam dokładnie jej oczu. Były spowite jakby czarną mgłą.
- Kim jesteś? - spytałam.
Dziewczynka przechyliła głowę. Nagle zauważyłam coś jeszcze. Była przezroczysta. Duch.
Usłyszałam dziwną muzykę.
( Muzyka :http://www.youtube.com/watch?v=YHZ_apAW-4c )
Dziewczynka powoli do nas podchodziła. Max ścisnął moją rękę. Dziewczynka zatrzymała się. Przechyliła znów głowę. Poczułam silny ból w skroniach.
- Przestań!- wrzasnęłam zamykając oczy z bólu. Usłyszałam krzyk dziewczynki. Otworzyłam oczy.
Byłam w lesie. Rozejrzałam się. Nigdzie nikogo nie było. Ani żywej duszy. Jednak byłam pewna, że ktoś mnie obserwuje. Nagle usłyszałam szepty. Szepty dzieci.
- Gdzie jesteście? - spytałam. Zaczęłam nerwowo rozglądać się i chodzić po lesie. Usłyszałam śmiechy.
Biegłam przed siebie. Chciałam uciec. Jak najdalej od nich. Nagle zauważyłam biały domek. Z ogródkiem. Mój stary dom… Podeszłam do niego. Jak to możliwe? Nagle zauważyłam oficerów Instantu. To moja… przeszłość? Co się dzieje? Oficerowie weszli do domku. Po chwili usłyszałam strzał. Mój ojciec umarł. Pobiegłam do mojego domu. Wbiegłam przez otworzone drzwi. Dlaczego to zrobiłam? Aby uratować swoją mamę? Wbiegłam do pokoju. Nikt na mnie nie zwrócił uwagi. Oficer celował w moją mamę.
- Mamo… - szepnęłam. Tylko ona odwróciła głowę w moją stronę. Uśmiechnęła się.
>>Bądź silna…<<
Zamknęłam oczy. Usłyszałam strzał. Łza spłynęła mi po poliku. Po co mam to oglądać jeszcze raz?
Usłyszałam krzyk. Mój krzyk. Szyby wyleciały z okien. Oficerowie upadli. Mała 'ja' uciekła z domu. Ja zostałam. Nie mogłam się otrząsnąć z tego widoku. Nagle rozbłysnęło niebieskie światło. Na ścianie pojawił się znak Instantu…
>>Bezpieczeństwo dla ludzi to nasza praca.<<
Oficerowie otrzepali się i jakby nigdy nic wyszli z domku. Nie zwrócili w ogóle na mnie uwagi. O co tu chodzi? Wyszłam za nimi. Przed domkiem stały samochody Instantu. Spojrzałam sie za siebie. Mała 'ja' wyszkoczyła z okna i pobiegła do lasu. Westchnęłam i pobiegłam za dziewczynką. Kiedy wbiegłam do lasu, znowu usłyszałam szepty. Tym razem nie zwracałam na nie uwagi. Skupiłam całą uwagę na dziewczynce. Nagle coś ją wciągnęło w krzaki.
'Kyle...'- pomyślałam i się uśmiechnęłam. Podeszłam do krzaków, ale nikogo nie zauważyłam. Uśmiech zszedł mi z twarzy.
Usłyszałam znowu śmiechy.
>>Nas jest więcej... O wiele więcej.<<- usłyszałam szepty.
Poczułam znów silny ból w skroniach. Opadłam na kolana.
- Pomocy...- wyszeptałam i upadłam na ziemię.
bez zarzutów
OdpowiedzUsuń